And the worst movie award of 2009 goes to…

2012!! New Moon, który nosił ten zaszczytny tytuł, musiał się schować przy 2012. Zdaje się, że 2,5 godziny patosu, pseudo-naukowych rozważań, romansów i politycznych afer z poświęceniem prezydenta USA w tle są w stanie przebić nawet 4h egzaminu z Systemów Czasu Reczywistego, gdy nie wiesz, jak obliczać maksymalny czas blokowania zasobu…Aż chciałoby sie powiedzieć ludziom kupującym bilty na późniejszy seans, by udali się raczej do ciepłej, przytulnej knajpki, gdzie zamiast kinowego popcornu obficie popitego zimna colą, uraczą się ciepłym espresso. Krótko mówiąc - nie polecamy!

N. tak spodobało sie pisanie tego postu, że chyba zacznie recenzować wszystkie oglądane przez siebie filmy. Ale o 2012 nie da się niestety zbyt wiele napisać. Fabuła prosta i nieskomplikowana, ot film o końcu swiata. Nasi bohaterowie oczywiście w porę docierają do Arki (po drodze doswiadczajac niesamowitych przygód i zbierając masę oklasków za akty odwagi, poświęcenia i miłości rodzinnej, która pokona wszelkie przeciwności) i dostają się do srodka tylnym wejsciem, powodując przy okazji małą awarię, która mało nie kosztuje ponad tysiąca ludzi zgromadzonych na statku życie. Wszystko, jak to w amerykańskim filmie kończy się dobrze (bo dobrze skończyć się musi) i ludzkość może być spokojna o swoją dalszą egzystencję. Rada na wypadek końca swiata - na miłość boską, nie ratujcie Amerykanów!!

4 komentarzy für “And the worst movie award of 2009 goes to…”

  1. piernik |

    Byłem w kinie. Wynudziłem sie jak bóbr i postanowiłem już nigdy wiecęj nie oglądać tego typu filmów - szkoda życia.

  2. rzepak |

    polecam Jenifers’ Body, oba mogą powalczyć o ten tytuł

  3. Beblok |

    Ja powiem, że polecam AVATAR byłem na nim wczoraj, może bardzo podobne do Pocahontas, ale w 3D!.
    Gorąco polecam

  4. N. |

    Hej, Artur :) Dzieki, ze do nas czasem zaglądasz ^^

Napisz nam coś! ;)