Välkommen till Sverige
Od 30 kwietnia do 3 maja gosciliśmy u siebie rzepaków. Zainteresowanych warunkami mieszkaniowymi panującymi w mieszkaniach akademickich odsyłamy do nich
A oto krótka fotorelacja z ich odwiedzin.
Pierwszy dzień - odebraliśmy rzepaków z lotniska i zawieźliśmy do mieszkania, nakarmiliśmy (jakże pyszną sałatką ;)), po czym pokazaliśmy im uniwerytet. Ponieważ był to dość szczególny dzień - dzień obchodów wiosny zwany nocą Valpurgi - wybraliśmy się na wieczorny festiwal nad kanałem Kinda. Obchody tego święta związane są z paleniem wielkich ognisk (w Linkoping tradycyjnie rozpala się ognisko na wodzie), pokazem fajerwerków oraz śpiewem i życzeniami.
Drugi dzień - ponieważ pogoda dopisywała, postanowiliśmy podążyć na naszym planem i pojechaliśmy do Vadsteny oraz Ombergu, gdzie urządziliśmy grilla na szczycie górki, na której znajdował się jeden z pierwszych fortów kultury bagiennej. Miejsce jest wymarzone na grilla ze względu na urocze położenie (górka jest na tyle wysoka, że można z niej dostrzeć całe jezioro Vattern). Mielismy spore problemy z rozpaleniem grilla, a rzepaki chyba nigdy nie zjadły tyle pół-surowego mięsa.
Trzeci dzień - stały punkt programu, czyli wycieczka do Sztokholmu, a tam oczywiscie skansen i zwierzurki, muzeum Vasa, stare miasto, pałac Drottningholm (nie wiem jak, ale nie zobaczyliśmy słynnego chińskiego pawilonu) i Subway.
Czwarty dzień - niestety, pożegnanie. Zdołaliśmy jeszcze pokazać im stare Linkoping oraz część miasta, ale ledwo zdążyliśy na samolot.
Zachęcamy do przeczytania posta rzepaka pod tym linkiem. Jest zdecydowanie bardziej ciekawy
A teraz jak już poogladaliscie fotki to idźcie przeczytać tego posta: link.





























Blog prowadzą N i sniku, którzy wspólnie otwierają nowy rozdział w swoim życiu. Posty będą głównie o studiowaniu w Szwecji, zbieraniu grzybów i szeroko pojętym mendzeniu w porze niepogody.
Mieszkam od 1972 roku w Warszawie. W 1979 roku, po raz pierwszy, ujrzałem Szwecję. Wylądowałem w Geteborgu. Kilka lat trwały moje kolejne krótkie odwiedziny.
W tej chwili jestem już starszym panem i nadal myślę o Szwecji, pozostawionych przyjaciołach. Byłoby mi bardzo miło, gdyby ktoś z okolic Fargelandy, chciał na miesiąc letni, wymienić się z nami, domkiem letniskowym. Nasz, położony jest nad Utratą, w miejscowości Szamoty. Na południe, 25 km. od centrum Warszawy.