Chińskie party 2
W niedzielę odbyło się także chińskie party 2, tym razem w większym gronie. Umiejętności kucharskie Leona znacznie się rozwinęły od ostatniego razu. Warto jednak zaznaczyć, że prawdziwa kuchnia chińska niewiele lub prawie nic nie ma wspólnego z daniami podawanymi w restauracjach orientalnych. Po obiedzie graliśmy w Pokera i Black Jacka. Nagrodą były lody (N zdobyła jednego), a karą dla odpadających z gry - kawałki papieru przylepiane do twarzy. Jest to podobno bardzo ciężka kara w Chinach (przyczepiony papier podobno się podpala o.O), ale w naszym przypadku miało to raczej komiczny charakter. Poznaliśmy też studentkę z Singapuru i wymieniliśmy się wieloma uwagami odnośnie życia w Polsce, Chinach i Singapurze. W każdym razie Singapur ze swoją tradycją brytyjskiego państwa kolonialnego połączonego z angielskim językiem jako powszechnie stosowanym językiem urzedowym, wydaje się niezłym miejscem do życia, gdzie bardzo ceni się pracowników kadry zarządzajacej z Zachodu. Może warto pomyśleć o przeprowadzce, mimo, że gęstość zaludnienia (według wikipedii 6652 os/km^2) odstrasza. Wszystkim bardzo smakowało też polskie piwo - Lech i Żubr





Blog prowadzą N i sniku, którzy wspólnie otwierają nowy rozdział w swoim życiu. Posty będą głównie o studiowaniu w Szwecji, zbieraniu grzybów i szeroko pojętym mendzeniu w porze niepogody.
Patrzac na te zdjecia, zastanawiam sie, czy przypadkiem nie studiujecie w Chinach, a Szwecja to przykrywka
Mielismy kiedyś wielki plan studiowania w Honk Kongu
Potrawki wyglądają niczego sobie , mam nadzieje że smakowite . A zdjęcia z osobami prosze opisywac dokładnie np.od lewej w górnym rzędzie…. Pozdrówka