Zabrali nam lodówkę…
I wstawili zupełnie nową, prosto ze sklepu. Dziwne obyczaje…Kilka dni temu otrzymaliśmy list, że w dniach 10-11 będzie prowadzona wymiana lodówek. Sądzieliśmy, że nas to nie dotyczy, bo nasza lodówka była może niezbyt nowa, ale duża, czysta i zadbana. Tak więc, trudno sobie wyobrazić nasze zaskoczenie. A wyglądało to mniej więcej tak: jest godzina 10, N wyleguje się jeszcze w łóżku, Snik siedzi przy komputerze stacjonarnym. Słyszymy głosy, jakieś lekkie poruszenie na korytarzu, co jest bardzo dziwne w naszym domu. Nagle na N spływa natchnienie: “Wymieniają lodówki! Zaraz do nas wejdą [posiadają zapasowe klucze do wszystkich mieszkań] Trzeba się ubierać!”. Ledwo zdążyliśmy się ubrać i jako tako ogarnąć, kiedy rozległo się pukanie. Pan obejrzał naszą dobrą lodówkę i powiedział, ze wymieniamy. I oto po kilku minutach zupełnie nowa stoi na swoim miejscu. W którym polskim akademiku wymienia się lodówkę dobrą i sprawną na nową? o^o.
Blog prowadzą N i sniku, którzy wspólnie otwierają nowy rozdział w swoim życiu. Posty będą głównie o studiowaniu w Szwecji, zbieraniu grzybów i szeroko pojętym mendzeniu w porze niepogody.
No way!
a zawartość wymienili?
Niestety, nie
Ciekawe co myśleli o workach z zamrożonymi grzybami…wyglądają dość dziwnie.
Pozwólcie, że posłużę się trawestacją wiersza Mirona Białoszewskiego:
“Mamy lodówkę
podobną do bramy triumfalnej!
Zabierają nam lodówkę
Podobną do bramy triumfalnej!!
Oddajcie nam lodówkę
Podobną do bramy triumfalnej!!!
Zabrali.
Została po niej tylko
szara
naga
jama
szara naga jama.
I to nam wystarczy:
szara naga jama
szara-naga-jama
sza-ra-na-ga-ja-ma
szaranagajama.”