Nowy etap w życiu czas zacząć…
Nasza podróż rozpoczęła się w Gdańsku. N uważa, że to nie może być zbieg okoliczności, że zaczęła się właśnie tam, skąd ona pochodzi. Po dość burzliwej akcji “Wywieźć Sukona (fretkę)”, 18.08.2008 wsiedliśmy na prom linii Gdynia-Karlskrona. Podróże promowe mają to do siebie, że zwykle nic się nie dzieje. Około 20 opuściliśmy port w Karlskronie i udaliśmy się w 300-kilometrową podróż do celu naszej podróży czyli do Linkoping. Podczas ponad 3 godzinnej jazdy samochodem nieustannie poszukiwaliśmy choćby najmniejszej dziury w drodze - bezskutecznie. Ponieważ nie jesteśmy (jeszcze) specjalistami jeżeli chodzi o miasta szwedzkie, zainteresowanych zdobyciem większej ilości informacji odsyłamy do Wikipedii ;). Znamienne jest to, że Szwecja składa się właściwie tylko z lasów i jezior, pomiędzy którymi rozsiane są z rzadka miasta i miasteczka. Szczególnie w oczy rzucają się urokliwe, tradycyjne czerwone, lub rzadziej żółte, drewniane domy i wiele ostrzeżeń przed łosiami i królikami.
Do Linkoping dotarliśmy na krótko przed północą. Nie mając nic do roboty, postanowiliśmy spędzić pierwszą noc w samochodzie, na parkingu koło autostrady. Po 7 godzinach męczenia się w najbardziej wymyślnych pozycjach, udaliśmy się do campusu. Nasz campus nazywa się Ryd i jest jednym z wielu otaczających uniwersytet w Linkoping. Klucze do naszego mieszkania odebraliśmy w biurze studenckim; otrzymaliśmy także miejsce parkingowe o numerze 2320(w Szwecji wszystko jest poukładane i przyporządkowane). Ciekawą rzeczą jest sposób zwieranie umowy dotyczącej świadczenia usług internetowych. Wystarczy jedynie podłączyć komputer i po wypelnieniu krótkiego formularza, można korzystać z bardzo szybkich łączy w atrakcyjnej cenie (10 mbit/10mbit 119 koron, 100 mbit/100mbit - 239 koron). Mieszkania w akademikach z reguły są nieumeblowane. Dlatego wizyta w IKEI (położonej jakieś 8 kilometrów od naszego pawilonu), była nieodzowna. Zakupiliśmy dużą, rozkładaną sofę, dwa biurka Expedit oraz regał. Szafy znajdują się w pokoju. Umeblowanie pokoju w akademiku nie jest bynajmniej rzeczą łatwą - całe mieszkanie, w którego skład wchodzi pokój, kuchnia i łazienka zajmuje powierzchnię 25 metrów kwadratowych. Efekty można zobaczyć na zdjęciach. N ma nadzieję, że uda się stworzyć bardziej przytulne wrażenie. Na razie układ mebli jest dość przypadkowy, a ściany straszą golizną ;). Jutro (20.08) będzie miał miejsce Admission Day - dzień nowych studentów. Na pewno pojawi się obszerna relacja z tego jakże ważnego i podniosłego wydarzenia. Istnieje także szansa, że wreszcie spotkamy ludzi mniej “alternatywnych” - chociaż tacy dzisiaj podczas spaceru po alejach uniwersyteckich, nie rzucili nam się w oczy. Przy innych studentach wyglądamy naprawdę zwyczajnie…
Pozdrawiamy ciepło wszystkich czytelników.
N i Snik.







Blog prowadzą N i sniku, którzy wspólnie otwierają nowy rozdział w swoim życiu. Posty będą głównie o studiowaniu w Szwecji, zbieraniu grzybów i szeroko pojętym mendzeniu w porze niepogody.
fajniste mieszkanie, możecie sobie moje zdjęcie wydrukować i powiesić na ścianie to będzie przytulniej

a tak poważnie to fajnie ze dotarliście i wszystko jest w porządku jak najlepszym
pozdr.
i moje zdjęcie też, wyślemy Wam takie ładne :p
trzymamy za Was kciuki, mieszkanko wygląda super:)
Pozdr,
Baran
to ostatnie zdjęcie sprawia wrażenie spokojnej i przyjaznej okolicy. Musi być fajnie. Kuchnia tez zachęca do gotowania;) tylko… gdzie wy macie łożko?
powodzenia na Admission Day:)
pozdrawiam!